niedziela

Pierwszy pokój, na lewo od wejścia

Jestem.

Spadł chłopcu na głowę worek. Jego wnętrze otoczyło głowę smutnym całunem czerni i błękitów. Chciał poddać się pracy, ale nie jest mu dane robić czegoś pożytecznego, przydatnego innym, bo nikogo nie zna. Przyjaciele i rodzina umarli nie wtedy, gdy się dowiedzieli, ale w momencie gdy chłopiec pociągnął ów worek.
Zapłakał w ciemność, odsunął od ściany łóżko i wszedł we wnękę, która mu się ukazała. 
Chłopiec odnalazł zajęcie: zaabsorbował
się spokojem ograniczonym głosami dobiegającymi zza ściany.

dwatrzyzerotrzy

Zrobiłem dziś całkiem sporo, można by powiedzieć - wiele
a teraz
Doglądam kurek w mrowisku.
To będzie tekst z narzekaniem w temacie, więc powściągnij ciekawość mon amour.

No ale było o doglądaniu, dopatrywaniu głupich kurek, które dziobią się nawzajem, czasem któraś drugą podgryzie dla hecy (w plecy), co by monotonii stało się za dość.

Trochę jednak przykrym i męczącym jest, że zakładają te kurki pawie pióra

hum hum

a_w_głowie_gówno_zagrabiane_powalanymi_palcami_w_nieswoim_########.


Chciałbym urodzić się gołębiem. Nie byłbym frustratem, furiatem, frędzlem i farfoclem, a jedynym problemem jaki targałbym na plecach, byłyby nienawistne spojrzenia ludzi, i fakt, że mogę umrzeć przebity długaśnym gwoździem z parapetu sąsiada.

Niewiele, jak za możliwość wyłączenia reagowania na ten syf, który mnie otacza.

poduszka znów zesłała spokój

dziś jest tu wyjątkowo przyjemnie i cicho

środa

Lloam 0,5

Splotłem ręce na karku, bo idąc korytarzem poczułem nagły spadek ciśnienia. Wróciłem do łóżka, zdjąłem z Ciebie bezceremonialnie kołdrę, i znieważając Twoje piękno - odwróciłem się do Ciebie plecami, co by nie powiedzieć dupą.

Kiedy okna (...) rano, niszcząc tę będącą w zaawansowanym stadium duchotę - dźwięk z zewnątrz uświadomił mi, że nie jesteśmy sami, i nie powinniśmy żyć zbyt gwałtownie. A na pewno nie tak jak dotychczas.