niedziela

dwatrzyzerotrzy

Zrobiłem dziś całkiem sporo, można by powiedzieć - wiele
a teraz
Doglądam kurek w mrowisku.
To będzie tekst z narzekaniem w temacie, więc powściągnij ciekawość mon amour.

No ale było o doglądaniu, dopatrywaniu głupich kurek, które dziobią się nawzajem, czasem któraś drugą podgryzie dla hecy (w plecy), co by monotonii stało się za dość.

Trochę jednak przykrym i męczącym jest, że zakładają te kurki pawie pióra

hum hum

a_w_głowie_gówno_zagrabiane_powalanymi_palcami_w_nieswoim_########.


Chciałbym urodzić się gołębiem. Nie byłbym frustratem, furiatem, frędzlem i farfoclem, a jedynym problemem jaki targałbym na plecach, byłyby nienawistne spojrzenia ludzi, i fakt, że mogę umrzeć przebity długaśnym gwoździem z parapetu sąsiada.

Niewiele, jak za możliwość wyłączenia reagowania na ten syf, który mnie otacza.

poduszka znów zesłała spokój

dziś jest tu wyjątkowo przyjemnie i cicho

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz