niedziela

Pierwszy pokój, na lewo od wejścia

Jestem.

Spadł chłopcu na głowę worek. Jego wnętrze otoczyło głowę smutnym całunem czerni i błękitów. Chciał poddać się pracy, ale nie jest mu dane robić czegoś pożytecznego, przydatnego innym, bo nikogo nie zna. Przyjaciele i rodzina umarli nie wtedy, gdy się dowiedzieli, ale w momencie gdy chłopiec pociągnął ów worek.
Zapłakał w ciemność, odsunął od ściany łóżko i wszedł we wnękę, która mu się ukazała. 
Chłopiec odnalazł zajęcie: zaabsorbował
się spokojem ograniczonym głosami dobiegającymi zza ściany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz