wtorek

Wygrałem życie otrzymując wczoraj (tj. 15. września) DigartDnia. Przysporzyło mi to jedną obserwację, kilkanaście okejek, dwa komentarze (z czego jeden dotyczył tego, jakoby obraz wyróżniony był o niczym) oraz trzynaście wejść na blog.

Założyłem profil na Digarcie po raz pierwszy jak miałem lat szesnaście. Od tamtej pory, przez jakieś sześć lat usilnie się starałem aby wypłynąć na szerokie wody, dostawać polecanki, lajki i pierdolone komcie. Gdy mi przestało zależeć, wyróżnienie przyszło samo.

Jestem na etapie... dewaluuję... straciłem ochotę

ale z drugiej strony docenili mnie za życia

...lepiej brzmi "za życia" czy "przed śmiercią"?

mam kilka nowych rzeczy, chciałem się pochwalić, ale komputer nie chce ich przemielić


i tak nikt tu samowolnie, bez polecenia w formie posta na facebooku tu nie zagląda 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz