czwartek

Poranna wiadomość

...a i owszem, krążyć pozostanie po orbicie, co by zainteresowanie zaskoczyło i uruchomiło szereg ustrojstw, bom niecierpliwy, a mój skrajny egocentryzm domaga się drapania za uchem.

Wszem i wobec zaczęły dręczyć mnie poranne wstawania. Do tej pory nie było z tym  problemu. Zaczął się ów właśnie teraz

nie
wczoraj-trzy dni temu. Jest siedemnaście po dziewiątej. Za niecałe dwie godziny rozpoczyna się konferencja Ars Cameralis, a po włosach spływa mi łój, a po twarzy sen i kiepskiej jakości kawa z Lidla. Rozwalone wycinanki, drobne śmieci i przybory do rzekomego tworzenia (a tak naprawdę do siania chaosu) tworzą na podłodze konstelacje, układy łamiące się i przecinające wzajemnie, jak te włosy co strąkami na ryło opadają.

Bardzo pożałuję, że nie wstałem dziesięć minut wcześniej. Radość poranną sprawił podgrzany w opiekaczu pasztet, jakością kawę bijący po dwunastokroć. Tylko to zapalone z rana światło w łazience wkurwia i nie daje o sobie zapomnieć, bo PRZECIEŻ PRUNDU TYLE SIE STRACIUO, A DO PŁACENIA TO OSTATNIE bla bla.

Zamiast zainteresowania zaskoczyła głucha frustracja i jej brat narzekacz. Pora włożyć dotychczas niezamieszkałą norę wesz pod prysznic.

Zzumowany ostatni rysunecek:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz