poniedziałek

Broda i niepotrzebne przedmioty znalezione w lesie

Znam swoje ręce gdy trzęsą się od braku lub nadmiaru
Znam swoje ręce nawet gdy sięgają ale trzymać nie potrafią
Wiem o wszystkich Twoich smakach
Znam wszystkie słowa, którymi trafiam
Ale ich nie rozumiem
Mysiurwa z zeszłego roku

To taka gra słów, o której każdy wie ale przyznawać się nie chce. Każdy o sobie myśli dosyć niepochlebnie, a czasem nawet źle. Pytanie tylko - po co?





Zdefragmentowana osobowość Bartłomieja w formie grafiki warsztatowej a konkretnie - linorytu. Voila!

a tu już czysta zabawa, czyste szaleństwo

Decay/Bearded Man w wersjach:





 i jedna z propozycji plakatu do pracowni  Romana Kalarusa

 

__________________________________________

Moja pierwsza krótkometrażowa realizacja nie będąca teledyskiem do utworu. Historia dwojga przyjaciół.

Paddy cz.1

niedziela

cafe noir, macabra dolorosa, ostatnie historie

Jestem świeżo po egzaminach z malarstwa, rysunku i linorytu, więc pokażę moje ostatnie realizację. Część się powtarza, nigdy jednak za wiele (hyhy) ciekawych rzeczy.

Pewna konwencja, która podłapałem w zeszłym roku, dobrze się sprawdziła w nowych obrazach. Nieprzerwanie od trzech lat siedzę w pracowni Kazimierza Cieślika. Sporo eksperymentowania było na przestrzeni tych kilku lat. To są ostatnie trzy obrazy, które stamtąd wypłynęły:





Duma/akryl na płótnie/100x80cm
 






 Ja się tutaj położę i się tutaj rozłożę/akryl na płótnie 130x100cm



 
 Bulimiczny Wolverine alias Peeping Tom/akryl na płótnie/130x100cm 

Cellar Door/akryl na płótnie/100x70cm
jako oddech od pełnoprawnych prac
_____________________________

oba - 140x100cm, ołówek i grafit na papierze
Z rysunku przydarzyła się nie fajna sprawa, no bo zginął mi jeden z ciekawszych rysunków. Jak zwykle nikt nic nie wie, kamery mrugały w momencie wychodzenia rysunku na papierosa.







Poza tym wyszedł mój pierwszy tekst dla Cafe Noir. Artykuł dotyczył relacji ze spektaklu Macabra Dolorosa. Oto fragment:
 

Kant – futryna, plecy z liczbą 74, ściany z liczbą 74.

Z pozoru to wszystko dawało się ując w normy szaleństwa – śpiewanie o
Lobotomii (kolejna doskonała interpretacja, tym razem The Tiger Lillies) czy Missed Me The Dresden Dolls – o wykorzystywaniu seksualnym dzieci – jednak w pewnym momencie zaczął się wkradać element komediowy, który doskonale przełamał konwencje lejącej się po ścianach depresji i wyrwania z butów racjonalności. Tutaj warto wspomnieć o zaangażowaniu publiki w spektakl, która to reagowała stosunkowo spontanicznie, jednak w dużej mierze była mocno zestresowana obcowaniem z Chlebny (co mi również się przytrafiło, mając pięć centymetrów przed oczami jej dłonie skręcające fałdę na brzuchu).
Bezduszny, zimny i hermetyczny świat, jaki jawił się na deskach Teatru Nowego w Krakowie wytworzył przerażenie u jednych, i zachwyt u drugich. Zderzenie piosenkowego charakteru wydarzenia z makabryczną treścią i anturażem wywołującym gęsią skórkę, było doświadczeniem przytłaczającym, pełnym rozdarcia i nieustanego napięcia.

W całości do przeczytania tutaj: Noir Cafe - relacja ze spektaklu Macabra Dolorosa

 
ps.
Z linorytu powstało naprawdę całe mnóstwo odbitek. Spodobała mi się zabawa z tą matrycą, więc i wersji jest całe mnóstwo. Jadę z nimi pod koniec lutego do Cieszyna, gdzie będziemy się ładnie uśmiechać podczas prezentacji w ramach Błędu w Grafice Warsztatowej
ale o tym innym razem