piątek

Giszowiec

 Przyszedł moment, w którym przyszło mi pożegnać Giszowiec. Miejsce - getto, gdzie lepiej nie wychodzić po dwudziestej drugiej. Wykarczowany kawałek lasu, gdzie po sąsiadującej z moim oknem firmie chodzi cieć i czyści schody na kolanach o czwartej nad ranem, a o szóstej rano budzi cie albo gniecenie puszek przed blokiem albo wiertarka sąsiada (przez pół roku). 


Jest to także miejsce, gdzie można spotkać zagadkowiczów, tj panów pijących plenerowe piwko z suczką na smyczy, którzy robią ci różne czelendże, np: kto zmontował te dziury wokół sosenek? Suczka. Przegrałeś piwo.

Wiele się tu wydarzyło. Byli panowie dresowie-ławkarze, śmiejący sie z puszczanego przez nas Ich Troje na imprezie, była impreza pod hasłem Dnia Godności Osób Niepełnosprawnych, była procesja w Boże Ciało wokół śmietnika, sąsiedzi puszczający techno z lat 90tych, "karuzela" w 674, wyrzucenie z tego samego środka lokomocji pana o ciemniejszej karnacji (MOJE DZIECKO PRZEZ TAKICH JAK TY NIE DOSTANIE ZAPOMOGI).

Dużo przygód. 

Będę tęsknić za całą masą tych przedziwnych historii, a w szczególności za kotem Meluzyną, którą spotkaliśmy w Parku pod Lipami; za paniami ze sklepu osiedlowego, które ZAWSZE życzyły człowiekowi miłego dnia; za najbardziej stresującą podróżą z Osiedla na Dworzec (WYPAD MI Z AUTOBUSU, TAKICH RZECZY SIE NIE PRZEWOZI), za przygodami związanymi z powrotem na mieszkanie (targanie dywanu i innych dziwnych przedmiotów); za to, że dzięki tej przeprowadzce mogłem poznać naprawdę wspaniałych ludzi.
Nie ukrywam jednak, że to mieszkanie wywołało też u mnie bardzo wiele negatywnych emocji. Spoglądam właśnie na ten zalegający w pokoju syf, który za moment stanie się pozaklejanymi pudłami z przeszłością. Dużo zyskałem rzeczy materialnych. To trzeba przyznać.

W pokoju pachnie takim ładnym środkiem czyszczącym, w głośnikach łomoce Queen, z biurka zerka Janis Joplin.





Dziś tak poza tym mam taki zabawny jubileusz, bo oto stuknęło 3500 wejść na blog. Żadna to okazja, żaden to wyjątkowy moment. Godniejsze uwagi jest to, że poniżej wrzuciłem kilka ostatnich rzeczy, które zrobiłem (a to i tak nie wszystkie).

...

Poszedłem za ciosem i tworzę kolejny obraz zawierający typografię. Będzie on nawiązywał do ostatnich wydarzeń, od których dudni cała Polska, jak również do moich osobistych doświadczeń. Podzieliłem obraz na mniejsze fragmenty, które teraz przyjdzie mi złączyć w całość. Z perspektywy czasu stwierdziłem, że ciekawym zabiegiem może okazać się swoisty błąd w malowaniu - nakładanie akrylu na tłustą farbę olejną. Efekty są bardzo ciekawe, mając na uwadze, że interesuje mnie motyw przetrawiania obrazu, czy tez nawarstwiania go. Poprzez fragmentowanie poszczególnych partii zauważyłem, że tworzy się zupełnie inny obiekt od zamierzonego, nawiązując teraz bardziej do środowiska miejskiego niż do gazetowych wycinków oraz pocztówek (co chciałem uzyskać na początku.




Pierwszy autoportret w tym roku:


Nocne szkicowanie


Ostatnio na stronie Magdy Gessler był konkurs - Poziomkowe inspiracje. Zrobiłem z tej okazji grafikę, którą [...] (tekst usuniety)



wtorek

Industriada 2016

 Dzień dobry, dziś krótka relacja z weekendowej Industriady.

Industriada 2016 uderzyła w tym roku ze zdwojoną siłą - do dwudziestej drugiej trzema dobrymi koncertami, a o 22 wyśmienitym spektaklem grupy Theater Titanick. Teatr ów rozświetlił Czeladź nie tylko pokazem sztucznych ogni, które bardzo ładnie korespondowały z treścią spektaklu, ale także wyśmienitą, rozproszoną relacją aktorów na scenie oraz muzyką charakteryzująca się industrialnymi, brudnymi brzmieniami oraz elektronicznymi naleciałościami. Dochodzi do tego oczywiście fabuła, która osadzona w mocno archaicznych czasach, podszyta była dużą dawką absurdalnego humoru.
Zespoły zaprezentowały się naprawdę ciekawie, wychodząc do widza z elektroniką ubraną w bardzo różnorodne szaty. O ile u Erith sporo można było odnaleźć onirycznych historii, tak już u The Party Is Over sytuacja była dużo bardziej motoryczna, chłodna. Zespół pomimo dość nikłej dynamiki wynikającej raczej z nagłośnienia niż z niezaangażowania zespołu, zaprezentował obfity wachlarz klimatycznego grania. Nie ukrywam jednak, że prawdziwą burzę rozpętał Baasch, rzucając na kolana publikę, w czym niewątpliwie pomogła mu też pora - pojawiły się światła, które wspaniale podbijały klimat. Szlak Zabytków Techniki, który to był głównym organizatorem wydarzenia, wykonał kawał dobrej roboty. Szkoda troche The Party is Over, którym nieco zjadło brzmienia i dynamiki, ale reszta wyglądała już cacy. Nie można mieć wszystkiego. Mając na uwadze to wydarzenie, mogę raczej być spokojny o kolejną edycję Ars Cameralis (który notabene w wydarzeniu maczał palce). Podczas odbywających się koncertów można było także wpaść do Galeria Sztuki Współczesnej "Elektrownia" i zobaczyć tamtejsze industrialne serce.
Rozruch jako dodatkowy dzień poprzedzający główne wydarzenia okazał się być doskonałym niejako supportem Industriady. Kolejny dzień wyłącznie potwierdził piękno wydarzenia oferując min. bardzo ciekawy spektakl Kształt Rzeczy. Opowieść o węglu i porcelanie czy koncert Miuosha, na który niestety nie zdołałem dotrzeć.
Tegoroczna edycja pokazała jak mocno Śląsk dba o swoją dumę, no i przyznaję, że zachęcił do wypatrywania kolejnych wydarzeń, nie tylko z kręgu około industrialnego.

___________

Wtrącenie dotyczące pierwszego dnia Industriady:
Dzisiejszy dzień ma przynieść kolejny zestaw koncertów i wydarzeń związanych z Industriada 2016. Wczoraj absolutną gwiazdą sceny był Baasch, o których to jeszcze napisane zostanie jutro, kiedy zbiorę czasu na tyle by swobodnie rozwinąć myśl, a nie ubierać się w biegu. Pozostali artyści występujący wczoraj na INDUSTRIADA ROZRUCH MASZYN również zaprezentowali się ciekawie - Erith obdarzyła nieliczną jeszcze publikę naprawdę dużą dozą energii, z kolei The Party Is Over wydawali się zagubieni na tak dusznej scenie. Set może i był bez zarzutu, ale koncertowi brakowało mocy, odpowiedniego uderzenia (w końcu to była impreza plenerowa, ej). Mały, zadymiony, duszny klub - tam ta muzyka zabrzmiałaby doskonale. Wczoraj niestety nie porwała, a gdy zaciskało się piąstki w nadziei na mocniejsze uderzenie - po chwili wszystko się rozmywało. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o doskonałym show Symfonia Hutnicza - Industrialne Widowisko. Rozruch Maszyn/Industriada 2016 przygotowanego przez grupę Theater Titanick, który dla fana (i nie tylko) Einstürzende Neubauten czy Rammstein (pod względem widowiska) był nie lada gratką. Więcej o wczorajszym pobycie w Czeladź (miasto) jutro. Dziś jednak ogłaszam królem wczorajszego wieczora duet z Baasch. Niewiarygodne, że dotąd ich nie znałem.