wtorek

Industriada 2016

 Dzień dobry, dziś krótka relacja z weekendowej Industriady.

Industriada 2016 uderzyła w tym roku ze zdwojoną siłą - do dwudziestej drugiej trzema dobrymi koncertami, a o 22 wyśmienitym spektaklem grupy Theater Titanick. Teatr ów rozświetlił Czeladź nie tylko pokazem sztucznych ogni, które bardzo ładnie korespondowały z treścią spektaklu, ale także wyśmienitą, rozproszoną relacją aktorów na scenie oraz muzyką charakteryzująca się industrialnymi, brudnymi brzmieniami oraz elektronicznymi naleciałościami. Dochodzi do tego oczywiście fabuła, która osadzona w mocno archaicznych czasach, podszyta była dużą dawką absurdalnego humoru.
Zespoły zaprezentowały się naprawdę ciekawie, wychodząc do widza z elektroniką ubraną w bardzo różnorodne szaty. O ile u Erith sporo można było odnaleźć onirycznych historii, tak już u The Party Is Over sytuacja była dużo bardziej motoryczna, chłodna. Zespół pomimo dość nikłej dynamiki wynikającej raczej z nagłośnienia niż z niezaangażowania zespołu, zaprezentował obfity wachlarz klimatycznego grania. Nie ukrywam jednak, że prawdziwą burzę rozpętał Baasch, rzucając na kolana publikę, w czym niewątpliwie pomogła mu też pora - pojawiły się światła, które wspaniale podbijały klimat. Szlak Zabytków Techniki, który to był głównym organizatorem wydarzenia, wykonał kawał dobrej roboty. Szkoda troche The Party is Over, którym nieco zjadło brzmienia i dynamiki, ale reszta wyglądała już cacy. Nie można mieć wszystkiego. Mając na uwadze to wydarzenie, mogę raczej być spokojny o kolejną edycję Ars Cameralis (który notabene w wydarzeniu maczał palce). Podczas odbywających się koncertów można było także wpaść do Galeria Sztuki Współczesnej "Elektrownia" i zobaczyć tamtejsze industrialne serce.
Rozruch jako dodatkowy dzień poprzedzający główne wydarzenia okazał się być doskonałym niejako supportem Industriady. Kolejny dzień wyłącznie potwierdził piękno wydarzenia oferując min. bardzo ciekawy spektakl Kształt Rzeczy. Opowieść o węglu i porcelanie czy koncert Miuosha, na który niestety nie zdołałem dotrzeć.
Tegoroczna edycja pokazała jak mocno Śląsk dba o swoją dumę, no i przyznaję, że zachęcił do wypatrywania kolejnych wydarzeń, nie tylko z kręgu około industrialnego.

___________

Wtrącenie dotyczące pierwszego dnia Industriady:
Dzisiejszy dzień ma przynieść kolejny zestaw koncertów i wydarzeń związanych z Industriada 2016. Wczoraj absolutną gwiazdą sceny był Baasch, o których to jeszcze napisane zostanie jutro, kiedy zbiorę czasu na tyle by swobodnie rozwinąć myśl, a nie ubierać się w biegu. Pozostali artyści występujący wczoraj na INDUSTRIADA ROZRUCH MASZYN również zaprezentowali się ciekawie - Erith obdarzyła nieliczną jeszcze publikę naprawdę dużą dozą energii, z kolei The Party Is Over wydawali się zagubieni na tak dusznej scenie. Set może i był bez zarzutu, ale koncertowi brakowało mocy, odpowiedniego uderzenia (w końcu to była impreza plenerowa, ej). Mały, zadymiony, duszny klub - tam ta muzyka zabrzmiałaby doskonale. Wczoraj niestety nie porwała, a gdy zaciskało się piąstki w nadziei na mocniejsze uderzenie - po chwili wszystko się rozmywało. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o doskonałym show Symfonia Hutnicza - Industrialne Widowisko. Rozruch Maszyn/Industriada 2016 przygotowanego przez grupę Theater Titanick, który dla fana (i nie tylko) Einstürzende Neubauten czy Rammstein (pod względem widowiska) był nie lada gratką. Więcej o wczorajszym pobycie w Czeladź (miasto) jutro. Dziś jednak ogłaszam królem wczorajszego wieczora duet z Baasch. Niewiarygodne, że dotąd ich nie znałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz