czwartek

Wrzesień, schyłek

Cześć
Nie było mnie kilka miesięcy. Wydawałoby się, że odpuściłem, ale kiedy zaświeciła myśl o reaktywacji (zmieniłem wszak wystrój bloga) pojawiło się kilka rzeczy, o których chciałbym napisać.
Przede wszystkim przeprowadzka. Moje perypetie związane z nią można zobaczyć na stronie
tej - A Strange Things to Say
którą współtworzę z Przemysłąwem Bohnem.

Poza tym, żeby przeżyć, przeżyłem transformacje w korposzczura. Średnio mi z tym na rękę. Nie mam na nic czasu, jestem permanentnie zmęczony i rozdrażniony. Dlatego moje ostatnie obrazy wyglądają tak:



Ten ostatni nawet dostał digart dnia o tutaj:

Wywieszanie - digart dnia

Nie zmieniło to mojego życia. Nawet nie zauważyłem, że go dostałem. Poinformowała mnie o tym pewna dobra dusza, co niezbyt dobrze świadczy o mojej kondycji psychicznej i kontroli własnego życia. Reszta moich obrazów z wakacji wygląda tak:


A ten już osiem razy przemalowałem i podziurawiłem:


Jest jeszcze kilka niedokończonych, w tym jeden absurdalnie radosny. Ale o tym kiedy indziej. Realizuje właśnie wycieczki po Ars Independent, o czym będę jeszcze pisał, o ile znajdę czas miedzy uczelnia a pracą. Miłego dnia, póki co. Górecki wraca.