poniedziałek

Dziewiętnasty

Piszę ten post na telefonie, w łóżku, o nieprzyzwoite porze (ale nadal mieszczącej się w szufladce przedpołudnia). Piszę, choć porzuciłem to jakiś czas temu z powodu odwiecznej walki praca vs.  uczelnia.

🔺

Uczelnia przegrała, mam drugi termin wszystkiego. W chwili gdy pisze te słowa, koledzy wieszają swoje prace w Rondzie Sztuki, żeby za dni parę bronić ich i magisterki przed głodnym jury. Brzmię jakbym zazdrościł. Trochę się usprawiedliwiam, szukam słów żeby móc coś wyjaśnić, ale dochodzę do wniosku, że

[...]

Wszystko runęło w gruzach dlatego, że Phil Elverum i jego płyta A Crow Looked At Me, którą nagrał pod szyldem Mount Eerie, potargała mnie z rana, i poczułem, że muszę (sobie) coś wyjaśnić.
Phil zrobił to, co ja powinienem zrobić jakiś czas temu. Piękna to i przytłaczająca zarazem płyta.

jak kwiatki których nie zdążyłem wysłać

Kiedy zdecydowałem się na publikacje rzeczy, które robię od roku, okazało się że serwis, który wykorzystuję do ich publikacji mają zamknąć z końcem tego roku. Wiele głosów mówi, że słusznie, bo serwis zdechł dawno temu. Skończyły się czasy (na publikacje chujowizny) dla wszystkich nas. Pozostał deviantart, będący śmietniskiem mangi pożeranej przez fanarty.


Nagrywam sąsiadów, maluję portrety aby odpocząć od typografii. Wszystko rozgrzebane, tak wiele rzeczy nie dokończonych. Przeprowadzka bez większego planu, ukrop zabierający siły, brak kontenera dla kota.

Na wystawie końcoworocznej wisi Les Fleurs du Mal :


dedykowany 






a ona nadal nie ma o niczym pojęcia